wtorek, 6 listopada 2018

Świętych stać na więcej

,,Można się modlić często i gorąco. Nawet na targu, czy w czasie samotnej przechadzki, siedząc w swoim sklepiku czy też kupując lub sprzedając, a nawet przy gotowaniu." św. Jan Chryzostom

Ludzie święci umieli wcielić w życie Boże pomysły. Umieli kreatywnie odpowiedzieć na wymagania rzeczywistości, tak aby stawała się piękniejsz. Potrafili otwierać jak najwięcej drzwi Chrystusowi, by mógł wejść w świat i ludzkie serca. 

Często myślę o ich pomysłach na uświęcenie rzeczywistości. Mała Tereska potrafiła dostrzec Boga w podniesionej z miłości do Niego szpilce. Święty Wincenty widział Go w każdym ubogim, a ubogi zapewne widział Go w Wincentym. Benedykt tak wychowywał mnichów, aby Jezus był obecny we wspólnocie, w porządku dnia, aby liturgia przenikała pracę i odpoczynek. Mnich miał być tym, który powróci do pierwotnej harmonii, do jedności z Bogiem, bliźnim i sobą samym. Mnich miał należeć do Jezusa i żyć w Jego obecności. 

Świętość w codzienności wprowadza nowy ład, wznosi świat na wyższy poziom, wyrywa z obojętności i czyni liturgiczną każdą chwilę. Nadaje sens, smak i kolor... Nowe stworzenie i Królestwo Boże zaczyna się już tutaj, w każdym miejscu, gdzie ludzie potrafią miłować, modlić się nieustannie i wybaczać. 

A jak to się ma do parafialnych realiów? Słyszałam kiedyś, że matka wychowująca 5 dzieci, nie powinna poświęcać na modlitwę tyle samo czasu co klauzurowa mniszka. Trochę w tym prawdy, ale czy dla matki poświęcającej się dniem i nocą - miłość do dzieci nie jest modlitwą? Jeśli matka widzi w tych dzieciach dar od Boga, a patrząc na nie potrafi dostrzec w ich spojrzeniu niewinność Dzieciątka Jezus, czy nie jest jak kontemplacyjna mniszka? Jeśli miłość do dzieci prowadzi kobietę do Boga, to idzie w tym samym kierunku co mniszka, choć inną drogą. Niejedna mniszka może pozazdrościć matce, która 24 godziny na dobę kontempluje Dzieciątko Jezus!!! Tylu godzin to chyba nawet święta Gertruda nie wyciągnęła. 

Problem zapracowanej ,,Matki Polki,, rozwiązałabym inaczej. Matka powinna się modlić jeszcze więcej niż klauzurowa mniszka, bo jej codzienne obowiązki mają się stać modlitwą zgodnie z zaleceniem: ,,módlcie się nieustannie"! Trudną, mozolną, mało odlotową, ale prawdziwą, przemieniającą rzeczywistość, bo mocno w niej osadzoną modlitwą!!! Myślę, że jeśli komuś jest się ,,łatwo,, modlić, to być może nie modli się do Boga, chyba, że jest już na takim mistycznym poziomie jak, św. Jan od Krzyża po czynnym i biernym etapie oczyszczenia.

Każda droga ma swoje plusy i minusy. Matka może nie mieć chwili spokoju i skupienia w ciszy, ale za to uchowa się przed bezczynnością, która, jak piszą ojcowie pustyni, jest ,,wrogiem duszy". Mniszka może mieć idealne warunki ciszy i spokoju, ale może przegapić szansę na stanie się duchową matką i pełnię dojrzałości, która wychodzi po za siebie, by być dla innych. Obie, mogą przegapić najcenniejsze chwilę z Bogiem, bądź przez ubolewanie nad brakiem czasu na modlitwę, bądź przez nadmierne skupienie na własnej kosmetyce duchowej. Trzeba się pogodzić z utratą i patrzeć na plusu nie rozczulając się nad tym ,,co by było gdyby..." to pułapka wirtualizacji, zupełnie jak uzależnienie od komputera.

Chodzi chyba o to, żeby nie przegapić własnej drogi do świętości tu i teraz! 

Jeśli kontemplacja, to kochać i być kochanym, dostrzegać Miłość wszędzie... To okazywanie miłości i przyjmowanie jej jest prostą drogą do świętości. I milczeć zamiast narzekać wypada :-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza