poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Prezent świętego Bernarda

Są takie chwile w życiu  człowieka, kiedy nie musi udawać się do odizolowanego klauzurowego klasztoru, by doświadczyć ubóstwa i samotności. Nic i nikt nie może wtedy zagłuszyć palącego bólu świadomości ,,jestem sam''. Takie doświadczenie może zakończyć się na kilka sposobów. Można przed nim uciekać, szukając coraz to nowych wrażeń i rozrywek. Można się poddać i załamać, bo przecież to nie ma sensu. Można też dopatrzeć się w nim elitarnego miejsca na spotkanie z Kimś Innym.

Wyobrażasz sobie chwilę, może już ją przeżyłeś, gdy pragniesz bliskości i spotkania a pozostaje ci jedynie gorycz niespełnienia? Chwytasz łapczywie za telefon, przeglądasz wirtualny świat i sprawdzasz listę znajomych... Nie znajdujesz nikogo, kto byłby w stanie odpowiedzieć i zaspokoić twój głód. Twoje życie wydaje się wielką odizolowaną lodową górą, miotaną falami czasu, który szybko odpływa. Nie panujesz nad niczym a wszystko co do tej pory stworzyłeś nie przynosi ci ani odrobiny pocieszenia i wydaje się równie nierzeczywiste jak czas, który jest już za tobą...

Takie doświadczenie różnie można potraktować, ale moim zdaniem to drogowskaz, który ukazuje nam, że nasze życie, jest większe niż to co widzimy, robimy, tworzymy. Jest większe niż relacje które budujemy, a które nigdy nie zaspokoją nas do końca. Człowiek jest otwarty na wieczność. Na spotkanie z Kimś Innym. Z Tym, który jako jedyny może zaspokoić ,,niespokojne serce człowieka''.
Ludzie, których najbardziej kochamy i tylko ci, są nam w stanie sprawić największy ból. Czasem wtedy odkrywamy pustkę, która woła o Kogoś więcej. Ktoś Inny zniósł ból, który ja wyrządziłem Jemu. Czy przebite serca nie są najbardziej odpowiednim miejscem na transfuzję miłości? Czy Eucharystia nie jest najpiękniejszym, najboleśniejszym i najbardziej zażyłym etapem spotkania?

W klasztorach takich jak klasztor trapistów wszystko nastawione jest na przyspieszenie procesu ogołocenia. Tracisz kontakty, tracisz możliwość komunikacji (milczenie), tracisz wolny czas, tracisz możliwość decydowania o sobie, tracisz swoje własne pojęcie modlitwy i pracy. Tracisz wymarzony obraz kontemplacji. Tracisz własny wyidealizowany obraz siebie samego, tracisz siebie, a raczej to co tobą nie było, a myślałeś, że jest. A jeśli jesteś za granicą tracisz także swój język i mentalność.
I przekonujesz się, że możesz się obyć bez wielu tych rzeczy. Zostajesz ,,sam jeden'', nagi w swej samotności. Bogaty jedynie w to dobro, którego sam z siebie nigdy nie posiadałeś. Bolesna prawda o sobie samym nie będzie ci się podobać, dlatego niektórzy odchodząc złorzeczą zgorszeni wspólnotą, opatem, czy warunkami, a prawda jest taka, że po prostu nie potrafili przyjąć prawdy o sobie. Inni odchodzą błogosławiąc, bo choć nie są powołani do tego typu misji, to widzą jej sens i cel. I wiedzą, że pobyt tam odmienił ich na zawsze.

Każdy z nas jest mnichem... ,,Monos'' – znaczy jeden. Niektórzy tłumaczą ,,sam jeden'' jest w tym trochę racji, o ile samotność prowadzi do tego, by spotkać się z Innym... By przez ten subtelny, bo niewidzialny, lecz drastyczny sposób wewnętrznie przyjąć zaproszenie do ,,czegoś więcej''. Mamy dążyć do jedności z Jednym i Jedynym. Do jedności z Tym, Który jest Wspólnotą Trzech! Potem do jedności z braćmi i siostrami w rodzinie, wspólnocie, parafii, mieście, ojczyźnie, na świecie... Każdy z nas jest powołany do tego by być ,,mnichem''.

Można być mnichem w świecie, każdy czasem doświadcza samotności, być może właśnie ta samotność ma w nas obudzić pragnienie Wspólnoty z Innym, cenobityzmu.

Jeśli się uda, mam nadzieję, że zostanę oblatką trapistek. Jeśli się nie uda, w środku, nieformalnie i tak będę mnichem.

...

Wczoraj,  gdy pisałam ten tekst, zastanawiałam się, czy na nowo uruchomić blog. Dziś dowiedziałam się, że najważniejsza jest wspólnota pragnień i że Bóg stawia na naszej drodze ludzi, którzy mają podobne serca. Świadomość duchowej wspólnoty, to dla mnie piękny prezent od św. Bernarda, może uda mi się się odnaleźć kolejne takie serca w ,,słowach, które nas wyrażają''.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza