poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Życie kontemplacyjne – podniebna żegluga?


Mnisi są jak marynarze, którzy nigdy nie schodząc z okrętu przemierzają modlitwą cały świat – to najbardziej stały i najbardziej ruchomy tryb życia.


Podczas rozmowy z siostrą M. (trapistką) powiedziałam jej, że życie które prowadzi jej zakon kojarzy mi się ze statkiem, ale nie takim zwyczajnym statkiem, ze statkiem podniebnym, który mocą modlitw unosi się płynąc niebem. Mnisi są jak marynarze, którzy nigdy nie schodząc z okrętu przemierzają modlitwą cały świat – to najbardziej stały i najbardziej ruchomy tryb życia.

Siostra M. przyznała mi racje z uśmiechem, powiedziała, że kiedy szła do zakonu trapistek wiedziała, że nigdy nie opuści swego nowego domu, a jednocześnie miała poczucie, że zabiera ze sobą - w swym sercu - wszystkich których kocha!

Doszłam do wniosku, że kiedy żyjesz w klauzurze to fizycznie nie ruszasz się z miejsca, ale duchowo przemierzasz mile, całą podróż duchowego wzrostu. Ludzkie serca, modlitwa i praca są w stanie dotrzeć na krańce ziemi, nawet gdy stopy nie przekroczą klasztornego progu. Nic dziwnego, że św. Teresa z Lisieux jest patronką misji.

Inna mniszka mówiła, że życie w klauzurze przypomina ocean, stojąc na brzegu nie widzisz nic ciekawego, ale gdy wypłyniesz na głębię rafy koralowe oczarują cię swoimi barwami i tętniącym w nich życiem. Kiedy człowiek stara się wypłynąć na głębię, to Pan Bóg mu pomaga i wtedy wszystko ma sens, nawet z pozoru nudna i monotonna praca. Trzeba po prostu patrzeć dalej!

Niesamowite, potwierdziło się zdanie, które kiedyś przeczytałam, że życie w ślubie stałości to przypomina życie koczowniczych ludów (no tak, wtedy tego nie rozumiałam).


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza